Przejdź do głównej zawartości

Zawody w siatkówkę (podium)

Dziś w Kolegium Nauczycielskim w Bielsku-Białej odbyły się zawody drużynowe w piłkę sitkową. Drużyna, którą tworzyłam wraz z moimi kolegami z roku liczyła łącznie 5 osób, z czego na boisku grały tylko trzy.
W związku z tegorocznymi zasadami: drużyna liczy co najwyżej jednego gracza płci męskiej, chłopcy z naszej drużyny musieli się zmieniać, by zagrać. Łącznie było osiem drużyn, a obowiązujący system to każdy z każdym.
Trudno mówić o tym, czy zagraliśmy dziś gorzej niż w zeszłym roku (zajęliśmy wtedy pierwsze miejsce), biorąc pod uwagę zmianę zasad gry i fakt, że nie mieliśmy możliwości ze sobą poćwiczyć. O zawodach dowiedzieliśmy się na kilka dni przed spotkaniem. Poniżej przedstawiam dyplom zarówno z ze spotkania sprzed roku, kiedy to zdobyliśmy złoto, jak z tego dzisiejszego, zdobywając srebro.


Warto dodać, że tym roku nie mamy w planie zajęć wychowania fizycznego, co mogło spowodować spadek  formy oraz brak informacji z pierwszej ręki o zawodach (od wuefistów), by zaplanować jakiś trening. Zatem, nasza dyspozycja sportowo-kondycyjna odpowiednio zmalała, skąd rezultat w postaci drugiego miejsca. Uważam  jednak wynik za pozytywny, satysfakcjonujący i wart pamięci.

Popularne posty z tego bloga

Moje drugie mydło - zdjęcia

Moje drugie mydło

Do mojego drugiego mydła również podeszłam od nieoczywistej strony, bo chciałam zrobić supermydło. Tłuszczy było mniej niż za pierwszym razem, ale jednak receptura była autorska. I mimo iż brzmi to dumnie, to jednak nie był to sprawdzony przepis. A zwykły eksperyment. Leżakowanie trwało długo, więc przeniosłam mydła (inny pokój, wysoka półka, blisko okna). Testy zaczęłam później niż po standardowym okresie leżakowania (6 tygodni) ze względu na widoczne oznaki tego, że mydło długo schło. Gdy już się nadawało do użycia, testowałam przez dłuższy czas tylko na dłoniach. Dopiero później na twarzy. A gdy byłam zadowolona z efektów, to na całym ciele. W wersji z tymiankiem mydło działa jak dość ostry pumeks albo bardzo szorstka gąbka. Pobudza krążenie, ale na twarz nie polecam, bo można się zwyczajnie poranić. Za to w wersji z witaminami mycie jest przyjemne i skóra po użyciu pozostaje gładka i delikatna. Idealna opcja zarówno dla dłoni jak i twarzy.

Marakasy domowej roboty

Znalazłam ostatnio sporo inspirujących aktywności, jakie mogłabym robić z moim Skarbem. Jedną z tych aktywności jest muzykowanie i do tego na własnoręcznie wykonanych instrumentach. Nie. Nie jestem ekspertem od muzyki, raczej będziemy pląsać, śpiewać, tańczyć i grać bardzo amatorsko. Nie jestem też specem od techniki, więc moje pierwsze instrumenty są równie amatorsko wykonane, ale i tak mi się podoba ich finalny wygląd. Gdybym miała więcej umiejętności, pewnie wyszłyby lepiej. A że nie mam, to wyszły, jak wyszły i też dobrze. :) Najłatwiej jest, moim zdaniem, wykonać grzechotki, ale to już mojemu dziecku jest znane i z wczesnego okresu niemowlęcego i z eksperymentowania, polegającego na wkładaniu różnych kuchennych produktów do jajek po Kinder Niespodziankach i innych pojemników. Dlatego, tym razem postawiłam na proste marakasy. Widziałam na PowerOfMelody oraz na Pinterest ładnie wykonane marakasy. Okazało się, że nie mam w domu jednorazowych łyżek, więc wykorzystałam widelce....