Przejdź do głównej zawartości

Zawody w siatkówkę (podium)

Dziś w Kolegium Nauczycielskim w Bielsku-Białej odbyły się zawody drużynowe w piłkę sitkową. Drużyna, którą tworzyłam wraz z moimi kolegami z roku liczyła łącznie 5 osób, z czego na boisku grały tylko trzy.
W związku z tegorocznymi zasadami: drużyna liczy co najwyżej jednego gracza płci męskiej, chłopcy z naszej drużyny musieli się zmieniać, by zagrać. Łącznie było osiem drużyn, a obowiązujący system to każdy z każdym.
Trudno mówić o tym, czy zagraliśmy dziś gorzej niż w zeszłym roku (zajęliśmy wtedy pierwsze miejsce), biorąc pod uwagę zmianę zasad gry i fakt, że nie mieliśmy możliwości ze sobą poćwiczyć. O zawodach dowiedzieliśmy się na kilka dni przed spotkaniem. Poniżej przedstawiam dyplom zarówno z ze spotkania sprzed roku, kiedy to zdobyliśmy złoto, jak z tego dzisiejszego, zdobywając srebro.


Warto dodać, że tym roku nie mamy w planie zajęć wychowania fizycznego, co mogło spowodować spadek  formy oraz brak informacji z pierwszej ręki o zawodach (od wuefistów), by zaplanować jakiś trening. Zatem, nasza dyspozycja sportowo-kondycyjna odpowiednio zmalała, skąd rezultat w postaci drugiego miejsca. Uważam  jednak wynik za pozytywny, satysfakcjonujący i wart pamięci.

Popularne posty z tego bloga

Marakasy domowej roboty

Znalazłam ostatnio sporo inspirujących aktywności, jakie mogłabym robić z moim Skarbem. Jedną z tych aktywności jest muzykowanie i do tego na własnoręcznie wykonanych instrumentach. Nie. Nie jestem ekspertem od muzyki, raczej będziemy pląsać, śpiewać, tańczyć i grać bardzo amatorsko. Nie jestem też specem od techniki, więc moje pierwsze instrumenty są równie amatorsko wykonane, ale i tak mi się podoba ich finalny wygląd. Gdybym miała więcej umiejętności, pewnie wyszłyby lepiej. A że nie mam, to wyszły, jak wyszły i też dobrze. :) Najłatwiej jest, moim zdaniem, wykonać grzechotki, ale to już mojemu dziecku jest znane i z wczesnego okresu niemowlęcego i z eksperymentowania, polegającego na wkładaniu różnych kuchennych produktów do jajek po Kinder Niespodziankach i innych pojemników. Dlatego, tym razem postawiłam na proste marakasy. Widziałam na PowerOfMelody oraz na Pinterest ładnie wykonane marakasy. Okazało się, że nie mam w domu jednorazowych łyżek, więc wykorzystałam widelce.

Dyplom ukończenia Uniwersytetu Śląskiego

Pierwszego lipca 2011 roku  uzyskałam tytuł licencjata  Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Studia pierwszego stopnia ukończyłam z oceną dobrą na dyplomie.

Fotografia - Nowa MiniPasja?

Od niedawna posiadam własny aparat fotograficzny. Kupiłam go za swoje oszczędności, co jeszcze bardziej wzmacnia jego wartość. Wśród moich znajomych (odkąd tylko pamiętam) wyróżniają się osoby posiadające trwałe zamiłowanie do fotografii. Mnie nigdy smykałka do "robienia dobrych zdjęć" nie była dana. Nie miałam też ku temu okazji ani możliwości - nie posiadając własnego sprzętu, na którym mogłabym tę pasję rozwijać. Do niedawna, właśnie :) Do samego zakupu skłoniło mnie kilka - na pozór banalnych - aspektów posiadania własnego sprzętu fotograficznego. Mając własny aparat: Nie muszę pożyczać okazjonalnie aparatu od innych. Mogę go zabrać niemal zawsze i wszędzie. Nie muszę się martwić o prawa autorskie osób trzecich, wykorzystując zdjęcia włąsnoręcznie wykonane. Zdjęcia mojego autorstwa podlegają moim prawom, które im nadam. Nie ukrywam, że punkt 3. był dla mnie najistotniejszy. Decyzja zapadła. Zakupu dokonałam (po raz pierwszy samodzielnie) przez Internet ora