Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą dziecko

Marakasy domowej roboty

Znalazłam ostatnio sporo inspirujących aktywności, jakie mogłabym robić z moim Skarbem. Jedną z tych aktywności jest muzykowanie i do tego na własnoręcznie wykonanych instrumentach. Nie. Nie jestem ekspertem od muzyki, raczej będziemy pląsać, śpiewać, tańczyć i grać bardzo amatorsko. Nie jestem też specem od techniki, więc moje pierwsze instrumenty są równie amatorsko wykonane, ale i tak mi się podoba ich finalny wygląd. Gdybym miała więcej umiejętności, pewnie wyszłyby lepiej. A że nie mam, to wyszły, jak wyszły i też dobrze. :) Najłatwiej jest, moim zdaniem, wykonać grzechotki, ale to już mojemu dziecku jest znane i z wczesnego okresu niemowlęcego i z eksperymentowania, polegającego na wkładaniu różnych kuchennych produktów do jajek po Kinder Niespodziankach i innych pojemników. Dlatego, tym razem postawiłam na proste marakasy. Widziałam na PowerOfMelody oraz na Pinterest ładnie wykonane marakasy. Okazało się, że nie mam w domu jednorazowych łyżek, więc wykorzystałam widelce....

Dobre. Niekoniecznie najlepsze

A co takiego? W zasadzie wszystko. :)  Ubranka - chętnie kupuję w Tesco, zdarza mi się również w Pepco, w Aldi czy Lidlu - jeśli jest tanio lub niedrogo (a to nie zawsze to samo ;)), to się nie zastanawiam zbyt długo. No, może w kwestii gustu. Ostatnio kupiłam prześliczną i ciepłą bluzę, która posłuży jako kurtka na jesień, wczesną zimę, a może nawet na wiosnę. Wielosezonowa bluza pełniąca funkcję kurtki za 30 zł to dla mnie naprawdę superoferta! Na Allegro oczywiście też, chociaż ubrania już rzadziej.

Proszę nie dotykać!

Ja nie lubię, gdy mnie ktoś dotyka (przytula, całuje na przywitanie itp.), a gdy byłam w ciąży, to nie lubiłam tego podwójnie (to również dotyczyło dotykania mojego brzucha). Nie jestem osobą zbyt towarzyską, więc grono ludzi, których spotykałam, będąc w ciąży, ograniczało się do współpracowników, uczniów, ludzi w sklepach i - oczywiście - rodziny. Nie było tych ludzi aż tak dużo, więc nie mam (na szczęście) zbyt wielu nieprzyjemnych wspomnień z tamtego okresu. Niemniej, przy następnej ciąży będę się starała być bardziej asertywna i będę jasno komunikować potrzeby oraz to, czego sobie nie życzę.

Inspiracje, czyli co bym teraz mogła robić

Inspiracji było wiele. Od prac manualnych, DIY (poszukuję polskiego i - jednocześnie - ładnego odpowiednika), robienie kartek i albumów (do których mi brakuje umiejętności), a naprawdę ładnych rzeczy musiałabym się uczyć długo. A to i czasochłonne, i wcale nie tanie. Własnoręcznie robione kartki zostawię sobie na święta, a albumy projektuję w EmpikFoto.pl i otrzymuję wydrukowane ładne papierowe albumy. :) Przeszło mi przez myśl vlogowanie, czyli prowadzenie wideobloga, ale po pierwsze, mam wrażenie, że już wszystko zostało wymyślone, a jak wpadłam na pomysł, to znajdowałam kogoś, kto już na to wpadł, a powielanie nie do końca mi pasuje, zresztą nie o tym. A po drugie, nie widzę siebie w roli vlogerki, jakoś nie mam przekonania, że przyjdzie mi to łatwo, a i urodę mam nietelewizyjną, czy też powinnam napisać nieyoutubową. Mogłabym też pisać krótkie przemyślenia na Facebooku, ale nie jestem stałą bywalczynią na tym portalu. Z Facebooka korzystam, żeby sprawdzić, czy moja siostra, która...