Przejdź do głównej zawartości

Koncert Akurat

Każdy z nas ma (a przynajmniej powinien mieć) jakieś marzenia. Ja mam wiele marzeń, pragnień i planów, które chciałabym kiedyś zrealizować, spełnić, dokonać. Jednym z nich jest publiczny występ sceniczny, niekoniecznie solowy; najchętniej z zespołem. Wczorajszy wieczór spotęgował moje pragnienia, ponieważ byłam na koncercie grupy Akurat, który bardzo pozytywnie na mnie wpłynął. Pozytywna muzyka zawsze dobrze na mnie wpływa, a pozytywna muzyka na żywo - działa ze spotęgowaną siłą.

Oprócz świetnych emocji, jakie przewijały się przez moją świadomość, zyskałam bardzo pozytywny autograf Piotrka Wróbla, który prywatnie jest równie sympatyczny, jak na scenie. Przy napływie emocji zapomniałam kupić płytę ze stoiska obok sceny, ale zrobię to na pewno w najbliższym czasie, prawdopodobnie gdzieś w Internecie.

Lubię słuchać Akurat(ów) - to za mało powiedziane. Jest tak, jak już pisałam chłopakom z zespołu, że uwielbiam ich inteligentne teksty i świetne dźwięki gitar; że perkusja powala swoją perfekcją; że kocham dźwięki saksofonu. W solówce można się było wczoraj rozmarzyć... :) 

Co prawda, niektórzy muzycy w zespole się zmienili (m. in. saksofonista), ale i tak brzmienie zespołu pozostało na wysokim poziomie i z dużą klasą. I na całe szczęście Piotrek i Wojtek są niez(a)mienni :)
Autograf śpiewającego Wróbelka ;)

Popularne posty z tego bloga

Marakasy domowej roboty

Znalazłam ostatnio sporo inspirujących aktywności, jakie mogłabym robić z moim Skarbem. Jedną z tych aktywności jest muzykowanie i do tego na własnoręcznie wykonanych instrumentach. Nie. Nie jestem ekspertem od muzyki, raczej będziemy pląsać, śpiewać, tańczyć i grać bardzo amatorsko. Nie jestem też specem od techniki, więc moje pierwsze instrumenty są równie amatorsko wykonane, ale i tak mi się podoba ich finalny wygląd. Gdybym miała więcej umiejętności, pewnie wyszłyby lepiej. A że nie mam, to wyszły, jak wyszły i też dobrze. :) Najłatwiej jest, moim zdaniem, wykonać grzechotki, ale to już mojemu dziecku jest znane i z wczesnego okresu niemowlęcego i z eksperymentowania, polegającego na wkładaniu różnych kuchennych produktów do jajek po Kinder Niespodziankach i innych pojemników. Dlatego, tym razem postawiłam na proste marakasy. Widziałam na PowerOfMelody oraz na Pinterest ładnie wykonane marakasy. Okazało się, że nie mam w domu jednorazowych łyżek, więc wykorzystałam widelce.

Dyplom ukończenia Uniwersytetu Śląskiego

Pierwszego lipca 2011 roku  uzyskałam tytuł licencjata  Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Studia pierwszego stopnia ukończyłam z oceną dobrą na dyplomie.

Dyplom ukończenia Kolegium Nauczycielskiego

Drugiego czerwca 2011 roku obroniłam swoją pracę dyplomową pt.: " Pojecie granicy ciągu " . Egzamin zdałam na ocenę dobrą. Zaś na ocenę końcową, wieńczącą moją przygodę z Kolegium Nauczycielskim , składało się kilka czynników: średnia arytmetyczna z wszystkich ocen zdobytych za cały okres nauki (4,48), ocena z egzaminu dyplomowego (4) oraz ocena pracy dyplomowej (5). Zatem, ukończyłam Kolegium Nauczycielskie z wynikiem ogólnym  bardzo dobrym . Obie oceny są widoczne na dyplomie ukończenia Kolegium Nauczycielskiego, który prezentuję poniżej: Dyplom ten upoważnia mnie do nauczania zarówno w szkole podstawowej, jak i gimnazjum.