Przejdź do głównej zawartości

Jestem mamą!

To cudowne uczucie. Naprawdę. Moje dziecko pojawiło się na świecie w zeszłe wakacje i mój świat znacznie się zmienił. Powszechna opinia, mówiąca o tym, że dziecko przewraca cały świat do góry nogami jest poniekąd prawdziwa. W moim przypadku może nie przewróciło, ale poprzestawiało. :)
Od jakiegoś czasu zastanawiam się, co mogłabym robić w tzw. wolnym czasie (którego wcale nie ma tak dużo, ale wygospodarowanie go da mi pewną odskocznię od codzienności). Ostatnio sporo oglądałam filmów na Youtubie i szukałam inspiracji. Niestety nie mam ani zbyt wielu talentów, ani umiejętności, a i czasu (w jednym większym kawałku) nie mam wiele na zdobywanie nowych lub/i doskonalenie już nabytych.

Inspiracji było wiele (może o nich innym razem), w końcu trafiłam z powrotem na dawno nie używanego bloga. Myślę, że mogę tu swobodnie pisać o swoich przemyśleniach na temat bycia mamą, bo od dłuższego czasu jestem głównie mamą i skupiam się na tym, żeby moje dziecko miało to, co niezbędne i to, co wystarczająco dobre. Niekoniecznie najlepsze (o tym też może innym razem).
Nie do końca jestem pewna, czy znajdę czas na publikowanie tutaj systematycznie, ale - jak zawsze - czas pokaże. Mam co nieco do powiedzenia na różne tematy, bo lubię mieć własne zdanie, więc może uda mi się od czasu do czasu coś sklecić.

Popularne posty z tego bloga

Marakasy domowej roboty

Znalazłam ostatnio sporo inspirujących aktywności, jakie mogłabym robić z moim Skarbem. Jedną z tych aktywności jest muzykowanie i do tego na własnoręcznie wykonanych instrumentach. Nie. Nie jestem ekspertem od muzyki, raczej będziemy pląsać, śpiewać, tańczyć i grać bardzo amatorsko. Nie jestem też specem od techniki, więc moje pierwsze instrumenty są równie amatorsko wykonane, ale i tak mi się podoba ich finalny wygląd. Gdybym miała więcej umiejętności, pewnie wyszłyby lepiej. A że nie mam, to wyszły, jak wyszły i też dobrze. :) Najłatwiej jest, moim zdaniem, wykonać grzechotki, ale to już mojemu dziecku jest znane i z wczesnego okresu niemowlęcego i z eksperymentowania, polegającego na wkładaniu różnych kuchennych produktów do jajek po Kinder Niespodziankach i innych pojemników. Dlatego, tym razem postawiłam na proste marakasy. Widziałam na PowerOfMelody oraz na Pinterest ładnie wykonane marakasy. Okazało się, że nie mam w domu jednorazowych łyżek, więc wykorzystałam widelce. ;)

Dyplom ukończenia Uniwersytetu Śląskiego

Pierwszego lipca 2011 roku uzyskałam tytuł licencjata Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Studia pierwszego stopnia ukończyłam z oceną dobrą na dyplomie.

Awans zawodowy

Ten rok szkolny był dla mnie bardzo aktywny i bogaty w wyzwania i jestem z siebie zadowolona, że podołałam. Jestem szczerze zmęczona, ale i zadowolona, bo był to rok pełen wyzwań, które starałam się rozwiązywać. W tym roku otrzymałam wychowawstwo w klasie czwartej. Nie twierdzę, że w trudnej klasie, liczy bowiem tylko dziewięcioro uczniów, ale w klasie, w której można wskazać wiele różnorodnych charakterów i jeszcze nierozwiniętych osobowości. Uczniowie na początku roku byli jeszcze trochę nie do końca dojrzali do roli czwartoklasistów, a ich dziecinne, niczym niezrozumiałe, zachowania dziwiły mnie bardzo, a nieraz - irytowały. Uważam jednak, że przez ten rok moi uczniowie wiele się nauczyli i troszkę dojrzeli. Czy z moją pomocą, czy po prostu przy okazji - nie wiem; wiem, że przez te kilka miesięcy zmienili się, na lepsze. Jeszcze nie są idealni, nie są wymarzonymi uczniami, wzorami do naśladowania, wizytówkami szkoły, ale są nadal sobą, mimo pozytywnych zmian. Rozpoczęłam też awans…